Uncharted 2: Among Thieves

Fabuła jest dla Psów bardzo ważna, tak więc i tym razem ruszymy w ślad sławnego podróżnika. W ramach odmiany od bliskiej rodziny Drake’a będzie to Marco Polo. Konkretniej zbadamy sytuację jednej z jego dziwacznych wypraw, na którą wyruszył z dużą ilością statków, a wrócił z – uwaga! – jednym. Legendarny tułacz rzekomo poszukiwał miasta Shambhala, w którym znajduje się kamień spełniający życzenia. Czy Drake jeno będzie chciał powstrzymać jakiś krnąbrnych bezbożników przed opanowaniem świata (ograne), czy może ma własne plany?

Gameplay’e pokazują walki w jakimś zniszczonym mieście w Nepalu – ogień, brud, ruiny biednych kamienic. Wszystko to wygląda obłędnie, a autorzy podkreślają, że pomoże im w przedstawieniu drugiej, mroczniejszej strony charakteru bohatera – takiej, którą ujawnia w „normalnych” sytuacjach. Ciemna koszulka (wcześniej była biała) jeszcze dobitniej to pokazuje. Wpływ Chloe, która zdecydowanie ni wygląda na grzeczną dziewczynkę? Możliwe – ja nie mogę się doczekać zgłębiania zawiłości miedzy postaciami i już zacieram uszy na myśl o dżołkach Nate’a! Ciekawe, czy tak jak Jak z Jak & Daxter zacznie drugą część serii od brzydkich i niemiłych zwrotów, hehe.

Ględzenie nie zarabia mamony – zabijanie (tu: grafika) już tak. Uncharted 2, jeśli wierzyć tym, co grę widzieli, wygląda fenomenalnie. Efektownie skryptowane wydarzenia takie jak autobus przewalający się przez wąziutką ulicę z pewnością wpompują nam odpowiednie substancje podnietogenne do organizmu. Ważne są także efekty cząsteczkowe – dym, ostre niczym zarost niegolącego się od dziesięciu lat mężczyzny tekstury i szczegółowe modele postaci. O tak! W poprzedniej części historii wielu cieszyło się takim bajerem jak woda, która mogła zmoczyć ubranie postaci. Jak już wspomniałem – jej rolę przejął śnieg, który gotów nas obsypać, a następnie stopić się w jakimś ciepłym pomieszczeniu. Takie detale cieszą. Liczę, że będzie ich więcej.

Co mogę podkreślić na koniec, to moje maksymalne najaranie na grę – i nie tylko moje zresztą. Szykuje się świetne action-adventure (no dobra, shooter…), z ciekawą fabułą. Gdyby Indiana Jones powstał w naszym stuleciu, byłby Nathanem Drake’iem!

Jeden komentarz

Możliwość komentowania jest wyłączona.