Rzut okiem na PSP

Plotki o rzekomej śmierci PSP były, jak się już okazało, mocno przesadzone. Tak, prawdą jest, iż przez ostatnie parę sezonów przenośna konsola japońskiego giganta nie dawała powodów do pochwał – rzucona bez pomysłu na rynek nowa edycja samego urządzenia, bardzo niewiele gier w ogóle (że o dobrych nie wspomnę)… Gracze nie mogli czuć się rozpieszczeni.

Paradoksalnie okres ten jednak wcale nie został wykorzystany w stu procentach przez mniej wówczas zagrożone Nintendo – pomimo kroci zarabianych na konsolach Hydrauliczny Koncern zgubił gdzieś chyba klucz do swojego systemu kontroli jakości gier – na ich hardware wychodzą setki popierdółek o bardzo niskiej wartości własnej. Nie da się jednak ukryć, że PSP było zagrzebane w mule o wiele głębiej. Ale wraz z początkiem roku 2009 muł zaczyna bulgotać i coś jakby spod niego błyszczy. A co takiego?

Sony porozmawiało ze swoimi deweloperami, pogadało z działem public relations, poklepało po karkach pracowników laboratoriów researchu i doszło do takiego samego wniosku jak twórcy pamiętnej kampanii reklamowej trzeciego Halo (ewentualnie sztab wyborczy aktualnego prezydenta USA) – najwyższa pora na „Changes”!

Wycofanych zostanie parę nie do końca trafionych pomysłów dotyczących funkcjonalności maszynki (Go!Messenger), poszerzone zostanie i tak już bogate wsparcie dla systemu konsoli – PSP ma nareszcie predyspozycje bycia sensownym odtwarzaczem plików multimedialnych. No i to co najważniejsze dla każdego z nas – w końcu zostaniemy zasypani dobrymi tytułami. Przyjrzyjmy się im zawczasu – co ma prawdziwy potencjał a co jest jedynie ciekawostką.

Tym na co osobiście czekam najbardziej jest najnowsze dziecko twórczego i doświadczonego teamu Level 5. Mowa o Ushiro – kombinacji Persony, anime Bleach, japońskich horrorów i niecodziennych gustów pracowników japońskiego studia. Zdradzone fragmenty fabuły traktują o bohaterze, prawdopodobnie jednym z wielu, który chodzi po ulicach ogromnego miasta i stara się rozwiązywać poważne problemy innych jego mieszkańców. On te problemy zwyczajnie widzi! I co lepsze – może im hardo nakopać!

O samej grze nie wiadomo na razie wiele, jej jakości jednak możemy być pewni – mowa w końcu o grupie twórców, którzy jak na razie żadnej większej porażki nie zaliczyli. Ojcowie między innymi serii Dark Cloud (PS2), kilku części Dragon Questa (PS2, NDS), całkiem udanego White Knight Chronicles (PS3) oraz dwóch najlepiej ocenianych tytułów studia: Professor Layton (NDS) i Jeanne D’arc (PSP) są pewni siebie i, nie spiesząc się, obiecują kawał dobrej przygody już wkrótce. Wszyscy domorośli Shinigami chcący wziąć losy świata w swoje ręce powinni już zacząć ostrzyć miecze.

Ale, ale! To nie wszystko! Level 5 nie próżnuje i w tle dłubie już przy kolejnym nietypowym projekcie. Dambol Senki jest jak na razie jedną z bardziej tajemniczych gier zapowiedzianych na nadchodzące miesiące. Co widać na trailerze? Jakieś gundamy, jakieś moce, oczywiście małego chłopczyka o bohaterskich zapędach, jakąś korporację… Zanosi się nieźle. Ale z ocenami – nawet tymi wstępnymi – należy się jeszcze trochę wstrzymać.

Kolejnymi nietypowymi hitami mogą być dwa dzieła wprost ze stajni Nippon Ichi. Następny z prezentowanych tu japońskich składów jest skłonny zaoferować nam port drugiej części swojej kultowej serii tactical RPG. Disgaea 2: Cursed Memories. Charakterystyczna przez swoje ostro zryte poczucie humoru saga nie zdobywa najwyższych ocen, jest jednak nie tylko uwielbiana przez fanów, lecz także doceniania przez każdego lubiącego dobre taktyki otaku. Przeciwległym zaś torem zmierza do nas przewrotna historia nazwana: Prinny: Can I Really Be the Hero? Jako dziwna mutacja pingwina z czymś pluszowym mamy za zadanie pozbierać składniki na drink dla jednej z głównych bohaterek podstawowej gry: Disgaei. Madame Etna spragniona, cóż począć – niech Prinny sobie pobiega. Tytuł może okazać się błahym „czymś” dla wyposzczonych japońskich nastolatków. Może też stać się fenomenem na miarę Kirby’ego. Przekonamy się niebawem.

Dla zwolenników gier RPG szykuje się jeszcze jedna perełka. Kingdom Hearts, jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek świata także ma zamiar w roku fiskalnym 2009 uczynić fragment obrotów PSP swoim przychodem. Birth by Sleep ukaże się już latem i na nowo zabierze nas do Kaczora Donalda i reszty ekipy. Dużo standardowych postaci, ogromna liczba nowych, niezbadane ziemie, nowiutkie przedmioty i masa przygód. Będzie suto.

Lecz potomkowie ninja przygotowali dla nas wiele więcej! Pora wspomnieć o planach Square Enix, legendarnych deweloperach epickich przygód przeżywających ostatnio dosyć głęboką depresję twórczą. Na szczęście problem ten dotyczy tylko działów firmy współpracujących z konsolami HD – kieszonsolki o dawnych systemach programowania firma traktuje jak „ostatnie normalne” platformy. I właśnie na jedną z nich Kwadratowi dedykują dwa spin-offy ich bardzo znanych serii. Na europejską premierę czeka w tej chwili Final Fantasy: Dissidia – ni to chodzona ni to planszowa bijatyka zmiksowana z miliardami czysto RPGowych statystyk. Jako całość – tylko dla wyposzczonych fanów, jako „coś do pogrania” – dla wszystkich. W planie wydawniczym możemy też dostrzec enigmatyczny zapis: 3rd Birthday. Lecz niech Was nie zmylą szybkie skojarzenia z pluszowymi zwierzętami, balonikami i szampanem bez bąbelków! Pod tym tytułem ukrywa się opowieść będąca nawiązaniem do legendarnego Parasite Eve. Parę słów powiązanych z projektem, na zachętę: shooter, trzydziestolatka w ciele dwudziestolatki, tajemniczy prezent, odbudowująca się pamięć, zagrożenie masowe. Kuszące.