Resistance 2

Jeśli jest jedna rzecz, bez której Resistance 2 byłby „tylko” porządnym shooterem, to zdecydowanie jest to tryb multiplayer. Duży multiplayer.

Na początek standardowe potyczki dla wielu graczy. Tyle tylko, że w tym przypadku słowo „wielu” oznacza nie szesnastu czy trzydziestu, ale sześćdziesięciu (!) zabijaków. Taka banda oszołomów może pobawić się w kilku różnych trybach, poczynając od standardowego deathmatcha (i jego drużynowej odmianie), przez skirmish (wykonywanie celów, zazwyczaj zdobycie punktu, zabicie konkretnego wroga lub zebranie się drużyny w określonym miejscu) i Capture The Flag, tu nazwanego Core Control.

Dobrze przemyślano mapy. Każda odpowiednio rozległa, żeby dało się grać zarówno w dziesięcioosobowych drużynkach, jak i zawierających po trzydziestu graczy armiach, choć czasem można odczuć tłok i – bardzo często – nadmierny chaos.

W stworzeniu którego pomagają te same pukawki co w singleplayerze. Odpowiednio je zmodyfikowano, żeby pasowały do potyczek gracz kontra gracz: snajpera już nie spowalnia czasu, tylko ma dodatkowe przybliżenie, a przenośny minigun Wraith może strzelać tylko przy wyłączonej tarczy

Kolejny sposób na sieciową wyrzynkę w grze Insomniaców to co-op. Tu także zastosowano ideę „bigger”, dając możliwość gry aż ośmiu napaleńcom jednocześnie. Każdy z nich może wcielić się w jedna z trzech dostępnych klas: Soldiera, Medica lub Spec-Opsa. Pierwszy jest wyposażony we wspomniany wcześniej minigun i zajmuje się masową eksterminacją Chimer, lekarz powinien go – niespodzianka – leczyć, a ostatni jegomość zajmuje się amunicją.

Wszystko fajnie, brakuje tu tylko trochę finezji. Wszystko sprowadza się do schematu „idź tam, zabij wrogów, idź dalej”. Problemem jest także teamwork, a przecież jest on podstawą rozgrywki opartej na klasach. Bardzo często zdarzało się, że spec od amunicji nie chciał mi zapodać nawet magazynka, przez co nagminnie ginąłem. Nie musze chyba wspominać, że medycy też mają lepsze rzeczy do roboty od – tfu! – leczenia. Jest to jednak czynnik ludzki, niezależny od gry. Cooperative w Resistance daje frajdę, szczególnie kiedy gramy w pełnej i zgranej drużynie, na wyższym poziomie trudności.

W obydwu trybach (rywalizacji i współpracy) zdobywamy doświadczenie (ale osobno dla każdego rodzaju rozgrywki). Zdobycie odpowiedniej ilości punkcików awansuje naszą postać na kolejny poziom, za co dostajemy ubranka, nowe bronie oraz akcesoria i odblokowujemy kolejne umiejętności specjalne.

Nowe dzieło Insomniac Games śmiało mogę polecić każdemu fanowi wirtualnego wygrzewu. Rzadko zdarza się, żeby sequel był tak dużo lepszy od poprzednika. Kupując Resistance 2 dostaniecie kilka godzin świetnego trybu singleplayer (z szokującą końcówką) i nieskończone godziny gry po kablu. Widać, że jedno z najważniejszych dla Sony studiów robi się lepsze z każdym wydanym FPSem – trzeciej części serii nie mogę się doczekać!

Plusy: broń, epickość, lokacje, gigantyczny multiplayer
Minusy: krótko, chaos w trybie multi, brak bajerów przy drugim przejściu
Ocena: 8.7 Dla fanów shooterów i sci-fi

2 komentarze

  1. Miałem okazję być szczęśliwcem i otrzymać kod do wersji beta – pozostawiła na mnie naprawdę dobre wrażenia. Przez jakiś tydzień codziennie sobie pykałem, ogromna ilość dobrej zabawy była gwarantowana! Of korz dotyczy to trybu multi. Co do chaosu to jak najbardziej się zgadzam, ale ogólnie jest naprawdę fajnie. Czy kupię? Kiedyś na pewno. W końcu mam pierwszą część (co prawda *still unopened*, ale na razie nie mam zamiaru otwierać), więc wypada i drugą 🙂

    Uraas
  2. Zazwyczaj sequele(lub dalsze kontynuacje) gier i filmów sa gorsze od poprzedniczek, ale nie zawsze vide Civ4 czy BG2 (HoM&M 5 jest mimo wszystko gorszy od 3), ale np. Gothic 3, FallOut 3, R6 vegas 2, Sacred 2, DooM 3, Quake 4, F.E.A.R 2 i wiele innych, które często były grami dobrymi, ale gorszymi od poprzedniczek lub nie spełniły pokładanych nadziei vide F3 czy Doom3.

    Pieter

Możliwość komentowania jest wyłączona.