I Am Alive

Właśnie te trzy osoby zlecą nam przeróżne zadania. Schematów zapewne będzie kilka. Koniecznością stanie się przeszukiwanie kolejnych budowli w poszukiwaniu przydatnych przedmiotów, nieraz sprawdzimy plotki o ocalałych. Oby gra nie cierpiała na przypadłość z Assassin’s Creed, gdzie większość misji była kalką poprzednich, co prowadziło do szybkiego znużenia.

Tym, co ma wyróżniać I Am Alive od innych gier action adventure, będą dwie jego cechy. Nietypowa jest perspektywa – pierwszoosobowa, trochę jak w Mirror’s Edge, jednak twórcy obiecują oryginalność i pomysłowość. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Kolejny pomysłowy atrybut to sposób rozprawiania się z przeciwnikami. Broni będzie mało. Teoretycznie w mieście tak dużym jak Chicago amunicji i narzędzi zagłady powinno być jak na pęczki, ale rabusie zdążyli już splądrować większość miejsc. Natrafienie na nabitego gnata graniczy z cudem, więc Adam zostanie zmuszony do myślenia i kombinowania.

Zawsze można wroga tylko postraszyć, mierząc pustą bronią w jego głowę. Nigdy nie będziemy wiedzieć, jak nasz adwersarz zareaguje. A nuż okaże się kompletnym świrem i rzuci się na nas z gołymi pięściami, bądź też samemu sięgnie po broń?

Trailer zawiera scenę, w której Collinsa otoczyli bandyci. Jedynym wyjściem w tej sytuacji było oddanie im trzymanej butelki wody. Jednak zamiast zwyczajnie ją podać, bohater rzucił pojemnik na szklaną podłogę, przykrytą piachem i gruzem – wyglądała jak zwykła posadzka. Nierozważni przeciwnicy skoczyli po zdobycz, co doprowadziło do załamania się szkła. Mamy nadzieję, że takich możliwości będzie dużo i twórcy nie ograniczą się tylko do kilkunastu oskryptowanych zdarzeń.

Nadchodząca pozycja UbiSoftu zapowiada się na bardzo kontrowersyjną. Z jednej strony – obiecanki Darkworks o odmienności, a nawet rewolucji. Jednak gdy bliżej przyjrzymy się sprawie zobaczymy, że wszystko to już było lub niedługo będzie (zniszczone miast z inFamous, kamera jak w Mirror’s Edge). Mimo to, patrząc na dotychczasowe dokonania francuskiego wydawcy w tej generacji (mogę nawet wybaczyć spaczenie Raymana…) możemy dać kredyt zaufania tym ludziom i mocno trzymać kciuki za nadchodzącego potencjalnego killera.

Powody podjarania:
– ciekawa fabuła
– świetne miasto
– wierzymy twórcom