Felieton o Baldur’s Gate 2

Welcome! Już półtora miesiąca męczymy w naszym kąciku antykwarycznym biednego Baldur’s Gate 2, rozkładając na czynniki pierwsze i doszukując się elementów, które, niczym błękitna krew, wyniosły go na wyżyny cRPGowego szlachectwa. Gotowi na porcję finałową?

VII – BĘDZIESZ OFEROWAŁ CIEKAWE QUESTY

czyli jak by tu nabić jeszcze trochę expa.

„Zabij szczura, który siedzi w mojej piwnicy”. „Uratuj dziecko z łap goblinów”. „Znajdź moje pantalony i przynieś mi je. Aha, możesz je uprzednio wyprać za dodatkowe 5 sztuk złota”. Pasjonujące, nieprawdaż? Takie wyzwania stawia przed nami niejedno cRPG. Na całe szczęście, Wrota Baldura i tu wykazują swoją wyższość. Wiele jest zadań niebanalnych i wielowarstwowych (polecam zwłaszcza rozwiązać przed opuszczeniem miasta zagadkę morderstw w Dzielnicy Mostów – życie dopisuje jej niezwykły epilog), oryginalnych (jak często szukacie ukradzionego misia dla niespokojnego ducha dziecka albo ratujecie uwięzionego wiele kilometrów pod ziemią czarodzieja), gwarantujących nietypowe nagrody (pamiętacie Lilarcora?) lub niezapomniane wrażenia (odwiedźcie starą część kanałów pod Dzielnicą Świątynną – zrozumiecie). No i nie brakuje ciekawych zwrotów akcji – pozornie proste zadanie wytępienia potworów czy uratowania więźnia może zmienić się nagle w rozgrywkę z psychopatycznym prześladowcą czy rozpaczliwy skok w międzywymiarowy portal prowadzący w nieznane…

A co do pantalonów – w BG1, BG2 i Tronie Bhaala faktycznie można znaleźć pantalony. I zmontować je u pewnego kowala w prawdziwe cudeńko…

VIII – BĘDZIESZ WYPEŁNIONY PO BRZEGI BŁYSKOTLIWYMI DIALOGAMI

czyli te cholerne bloczki tekstu które Seph przeklikuje a na punkcie których Ufnal ma fetysz.

Uwielbiam dobre dialogi. To w końcu one decydują o wszystkim – poprzez nie poznajemy fabułę i setting, pozwalają nam wczuć się w odgrywanego bohatera i odkrywać psychikę NPCów. Jeśli przygotowane są z wyczuciem i pietyzmem, sprawiają olbrzymią przyjemność. Jeśli zostały spartaczone – cała gra leży i kwiczy.

Jak mają się sprawy w Baldur’s Gate 2? Nietrudno zgadnąć – znakomicie. Monologi Irenicusa przyprawiają o ciarki swoim zimnym, zdehumanizowanym okrucieństwem. Treść sennych wizji jest enigmatyczna, zamglona i niepokojąca. Każdy bohater ma swój unikalny styl wypowiedzi – Aerie jest naiwna i wiecznie podekscytowana, Korgan rubaszny i wiecznie zirytowany, Edwin napuszony, Haer’Dalis poetyczny do szpiku kości (a czasem – do bólu zębów), Jan Jansen opowiada kretyńskie historyjki… No i oczywiście Minsc: „Takie zachowanie musi się skończyć! Poczuj ogniste spojrzenie mojego chomika i zmień swoje postępowanie!” A te wymiany złośliwości między Jaheirą i Keldornem czy Korgan tłumaczący Viconii, co robi ze spotkanymi mrocznymi elfami (podpowiedź – Vic ma nieszczęście należeć do tej przecudnej rasy…) Do tego, co wciąż nie jest niestety normą w cRPG, członkowie drużyny aktywnie biorą udział w rozmowach z NPCami, wyrażają swoje zdanie na temat przyjmowanego właśnie zadania, ochrzaniają głównego bohatera i kłócą się pomiędzy sobą. A wszystko to wiarygodnym, wartkim, ciekawym językiem. Mniaaaam. No i nie można zapominać o zagadkach – na niektórych etapach będziecie mieli aż za dużo szarad słownych. Większość z nich jest co prawda nieobowiązkowa, ale zapewniam – warto. Pojedynek Bilba z Gollumem wysiada.